
+300 mld zł długu w 2009/2011: zielona wyspa PO/PSL
Poprzednim razem było optymistycznie: Polska potęgą, jak Niemcy: już jesteśmy eksporterem netto…!, tym razem z kolei nie ma się już z czego cieszyć, a jeżeli już to raczej płakać… Jakiś czas temu, przy okazji badania innych zależności dla polskiej gospodarki, zauważyłem bardzo ciekawe (albo nieciekawe) tendencje dotyczące polskich finansów publicznych dotyczące szczególnie roku 2009/2010/2011. Czyli opiszę dlaczego przybyło nam 300 mld zł długu…
Uwaga 1: dla przypomnienia, jak zwykle, poniższe wykresy są na podstawie danych GUS tutaj: znajdują się tutaj pliki excel z danymi w ujęciu miesięcznym, kwartalnym oraz roczny. Bardzo fajna baza danych o Polsce i polskiej gospodarce.
Wszystkie poniższe wykresy zrobiłem na podstawie pliku excel dla danych rocznych, dla zakładki:
1. „Deficyt/nadwyżka i dług sektora instytucji rządowych i samorządowych – ESA 2010” (deficyt) oraz
2.”Finanse publiczne” (przychody i koszty).
Jest to bardzo fajne zestawienie, ponieważ bierze pod uwagę całe finanse publiczne, nie tylko np. sam budżet Polski ale również np. ZUS.
Uwaga 2: Niedługo ukaże się na mojej stronie kompleksowa analiza całej historii finansów publicznych, łącznie z analizą zadłużenia publicznego, różne wskaźniki itd. Poniżej jest tylko mały wycinek takiej analizy, gdzie dzielę się spostrzeżeniami na temat „zielonej wyspy”.
300 mld zł długu: katastrofa fiskalna 2009-2011
Najpierw zobaczmy na katastrofę fiskalną jaka miała miejsce w latach 2009, 2010 i 2011, kiedy to deficyt tylko dla tych trzech lat wyniósł prawie 300 mld zł, czyli o tyle też zwiększyło się nasze zadłużenie (dane w mld zł):
Dla samego roku 2009 i 2010 było to ponad 200 mld zł! Jak kiedyś zrobiłem to zestawienie i powyższy wykres to byłem w szoku… Bo widać na nim zdecydowaną różnicę w stosunku do kilku poprzednich lat.
300 mld zł długu: przychody sektora finansów publicznych
Pierwsza rzecz, która mi się nasunęła do sprawdzenia: czy nie jest to wynik „kryzysu finansowego” po upadku Lehman Brothers. Może po prostu gwałtownie spadły przychody sektora finansów publicznych po krachu finansowym na świecie i takie zwiększenie deficytu było oczywistą oczywistością…
No ale zobaczmy w takim razie na dane o przychodach rok po roku, że jednak tak nie było:
Owszem przychody państwa rosły czasem szybciej a czasem wolniej, ale rosły one również w latach 2009-2010. A w 2011 roku przychody te urosły aż o ponad 50 mld zł, a pomimo tego, deficyt w 2011 roku był i tak cały czas prawie 80 mld zł…! (pierwszy wykres powyżej).
300 mld zł długu: koszty sektora finansów publicznych
No więc skoro to nie kwestia przychodowa to po prostu musiała być kwestia kosztowa. Zobaczmy więc jak z roku na rok, historycznie zwiększały się koszty funkcjonowania naszego państwa (koszty funkcjonowania sektora finansów publicznych). Na czerwono zaznaczyłem wzrost kosztów w latach 2009-2011, natomiast na pomarańczowo stopniowy wzrost kosztów w latach 2003-2008.
Jeszcze raz podkreślam, że poniżej pokazałem, ile rosły koszty funkcjonowania sektora finansów publicznych państwa z roku na rok w mld zł (czyli np. był to wzrost kosztów państwa o ponad 50 mld zł w 2008 roku a potem znowu wzrost o dodatkowe ponad 50 mld zł w 2009 roku; i tak rok po roku wzrost o kolejne grube mld zł):
300 mld zł długu: wnioski z powyższego wykresu
Po prostu jako państwo, przez ostatnie kilkanaście lat, wydawaliśmy po kilkadziesiąt mld zł więcej niż w roku poprzednim. I tak było rok w rok… Dla przypomnienia główną pozycją kosztową z 700 mld zł rocznych kosztów naszego państwa, są to wydatki ZUS: prawie 200 mld zł, czyli prawie 30%.
Wracając do naszej „zielonej wyspy”, oczywiście można mówić, że:
- Rząd PO-PSL działał w warunkach kryzysu finansowego, ale jak widzimy na drugim wykresie, przychody sektora finansów cały czas rosły więc to nie jest usprawiedliwienie tak ogromnego i nagłego wzrostu deficytu.
- Rząd PO-PSL swój program wyborczy realizował dopiero od 2009 roku. Bo rok 2008 to jeszcze budżet PiSu: bo jest roczne przesunięcie pomiędzy wyborami a budżetem przygotowywanym przez nowy rząd. Podobnie będzie teraz: rok 2016 to i tak będzie jeszcze budżet przygotowywany obecnie przez rząd PO-PSL.
No ale szczególnie rok 2009 i 2010 widzimy spory wzrost kosztów (pomimo kryzysu na świecie!) więc widać, że zwiększanie strony kosztowej z poprzednich lat było po prostu kontynuowane… - Ktoś może powiedzieć jeszcze, że to kwestia wydawania środków z UE. Ale to też nie tłumaczy tak ogromnego deficytu i zwiększenia długo o prawie 300 mld zł! Mało tego, idąc tą ścieżką rozumowania, przecież w latach 2009-2011 wydatkowane było gro środków z UE. Netto (z uwzględnieniem naszej składki do budżetu UE) było to co najmniej ekstra 100 mld zł kasy dla polskiej gospodarki! A pomimo tego powyższe wykresy wyglądają jak wyglądają…
300 mld zł długu: skąd tak wielkie wydatki?
Dlaczego więc rząd PO-PSL to robił? Myślę, że odpowiedź jest banalna i prosta, jak zwykle w polityce, aby wygrać wybory w 2011 roku. Dzięki takiemu wzrostowi zadłużenia i pompowaniu pieniędzy w gospodarkę, bezrobocie w 2011 roku nie urosło jeszcze za bardzo więc znaczna część społeczeństwa była jeszcze zadowolona: przecież byliśmy zieloną wyspą… To nie jest jedyny powód dlaczego byliśmy zieloną wyspą ale główny i kluczowy.
PO-PSL wygrało wybory oczywiście też ze względu na demografię i starzejące się społeczeństwo o czym pisałem tutaj: Korwin, SLD i PiS przegrywają a PO i PSL wygrywają dzięki… demografii!.
Co było dalej od 2011 roku? Konsekwencje obserwujemy do dzisiaj: W efekcie, jak już doszliśmy do progów zadłużenia, trzeba było podnieść wiek emerytalny w 2012 roku a później zawinąć kasę z OFE. I wszystko było robione pod przykrywką koniecznych reform…
Oczywiście podniesienie wieku emerytalnego było tak czy tak koniecznością ze względu na wydłużanie się długości życia oraz przechodzenie na emeryturę przez powojenny wyż demograficzny: Polska katastrofa demograficzna: prognoza demografii GUS 2014 a 2002 i 2007. Ale dlaczego akurat wiek emerytalny podniesiono w 2012 roku a kasę z OFE buchnięto w 2014 roku? Dlaczego nie zrobiono tego kilka lat wcześniej czy parę lat później? No właśnie ze względu na wykorzystanie możliwości pompowania kosztów funkcjonowania państwa przez zadłużanie się…
300 mld zł długu: hamulec zadłużeniowy
Państwo dodatkowo nie mogło za bardzo zwiększać wydatków w latach 2012, 2013 i 2014 bo Komisja Europejska rozpoczęła procedurę nadmiernego deficytu budżetowego. No i konstytucyjne progi zadłużenia były już osiągnięte.
W konsekwencji bezrobocie urosło od 2011 roku, bo musiało, skoro państwo już nie miało z czego pompować kosztów. A wyborcy? Wyborcy już teraz nie są tacy zadowoleni jak byli w 2011 roku… więc najprawdopodobniej Kukiz i PiS za parę miesięcy przejmą rządy.
Ciekaw jestem jaką politykę gospodarczą będzie prowadził Kukiz z PiSem.
Czy polskie społeczeństwo a przede wszystkim politycy dojrzeli do tego aby w Polsce wreszcie zacząć robić dobre rzeczy dla gospodarki i finansów publicznych? Myślę, że pomału tak się dzieje. Po pierwsze dlatego, że jesteśmy pod ścianą. A po drugie dlatego, że coraz więcej osób w Polsce zaczyna sobie zdawać sprawę, że gospodarka i stan finansów publicznych jest bardzo ważny bo wpływa bezpośrednio na ich życie.
Zauważcie, że po wygranych wyborach przez nowego prezydenta, Andrzeja Dudę, zarówno on ale i związki zawodowe wycofały się z… powrotu do starego wieku emerytalnego. Zaczyna się kombinowanie z czterdziestoletnim okresem składkowym w ZUS, itd.
Dlatego teraz jest ten moment aby sprawić, aby wreszcie zacząć robić dobre rzeczy dla Polski… Bo jeżeli nie, to czeka nas za jakiś czas scenariusz Grecki: zobaczcie co tam się teraz dzieje.
Tym bardziej, że mamy tsunami demograficzne w Polsce: Polska katastrofa demograficzna: prognoza demografii GUS 2014 a 2002 i 2007
300 mld zł długu: czy rzeczywiście razem możemy sprawić, że politycy będą robili dobre rzeczy dla Polski?
Ależ oczywiście, że tak! Jak to zrobić? Między innymi pisałem o tym tutaj:
- Jak podwoić wynagrodzenia i rozwiązać wszystkie problemy Polski? Podwoić PKB! Kluczem… Twoje finanse osobiste!
- Jak podwoić PKB? Polska, jak Niemcy, będzie eksporterem netto (a nawet już jest)? Jak to możliwe???
- Wycena DCF firmy Fabryka Form czyli dlaczego warto być przedsiębiorcą i jak podwoić PKB
Ponadto My to już przecież razem robimy:
- Razem edukujemy naszych znajomych i szerzej społeczeństwo, że gospodarka jest kluczowa aby każdemu z nas żyło się w Polsce lepiej. Żebyśmy mogli coraz więcej zarabiać a ludzie nie musieli z Polski wyjeżdżać.
- To co kluczowe, wpływamy też coraz bardziej na to o czym mówi się w mediach
- Media wpływają z kolei na samoświadomość społeczeństwa, świadomość rzeczy ważnych dla Polski, ważnych dla polskiej gospodarki.
- A społeczeństwo wpływa z kolei na… to o czym mówią i co robią politycy.
Jak to napisał jeden z czytelników w komentarzu, jeżeli politycy mogliby wygrać wybory za bieganie na golasa w kółko, to by tak robili…
Uwaga: kontynuacja powyższych rozważań znajduje się w kolejnym artkule Krach w Grecji a Polska: prawdziwe przyczyny
Już rozumiecie, dlaczego powyżej pojawił się punkt numer 2?
➡️ Dziękuję za polecanie mojego bloga, Fanpage bloga i Forum Inwestora Profesjonalnego rodzinie i znajomym! Jest to dla mnie bardzo ważne!
➡️ Dołącz do 14 798 subskrybentów newslettera: otrzymasz wiele wartościowych rzeczy do pobrania! Między innymi ale to nie wszystko:
➡️ >>> Moje 8 ebooków na temat inwestowania i gospodarki: kliknij tutaj <<<
➡️ Różne dane w pliku Excel z ciekawymi wykresami: używam ich do analiz na blogu
➡️ Spis najważniejszych zagadnień opracowanych na blogu: prowadzę go od 2007 roku!
➡️ Narzędzia w Excel oraz dostęp do kursu poziom 1: "Excel w finansach. Praktyczne wykorzystanie wiedzy inwestora"
➡️ Wybrane nagrania online: moje spostrzeżenia na temat inwestowania
Na koniec mam do Was ogromny i mega ważny apel!
Rozmawiajcie ze znajomymi na tematy ważne dla Polski, szczególnie te związane z inwestowaniem i gospodarką. Merytoryczna dyskusja to klucz do sukcesu Polski, mocnego wzrostu wynagrodzeń i powrotu kilku mln osób z emigracji! Zgodnie z analizą i grafiką z 2012 roku: W matni: krach polskiej gospodarki w ciągu kilkunastu lat? Podatki + wyjazdy = bankructwo państwa i ZUS